Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia lipiec-sierpień 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia lipiec-sierpień 2012. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 listopada 2012

Kokosy w Norwegii

Przed przyjazdem do Norwegii mieliśmy plan, który zakładał, że po zakończeniu budowy przedszkola poszukamy sobie normalnej pracy. Pomyśleliśmy, że będziemy mieli kontakty i że w okolicy na pewno znajdzie się ktoś, komu moglibyśmy pomalować domek czy uprzątnąć garaż. Jeszcze w Polsce wydrukowaliśmy po kilkanaście CV, na miejscu wypisaliśmy kilka ogłoszeń i z pomocą Live powiesiliśmy je na tablicach znajdujących się w marketach w Gran, które swoją drogą wygląda jak jedno wielkie centrum handlowe ze średnią gęstością jednego marketu spożywczego na 100m2. Niestety mimo kilku dni oczekiwania telefon milczał i musieliśmy skorzystać z propozycji, którą już na samym początku złożyła nam Live, czyli zbieranie truskawek na farmie „Helgeland Gard”.


(nasze ogłoszenie, z malutkim błędem)


Trzy dni przed rozpoczęciem pracy pojechaliśmy na rozmowę kwalifikacyjna połączoną z szybkim szkoleniem z zakresu zbieractwa. Właściciel - Johan przekazał nam podstawową wiedzę, niezbędną do efektywnej pracy na tym stanowisku.  Opowiadał o  rozmiarach, jasności i jakości zbieranych owoców. Truskawki należało dzielić już podczas zbioru. Jaśniejsze, ciemniejsze, mniejsze, większe (o średnicy większej niż 28 mm – można to było w każdym momencie sprawdzić dzięki dziurce w nosidełku), każde trafiały do innego pojemniczka. Kluczowym elementem truskawki jest szypułka, która musi mieć ok. 15 mm, po to aby podczas transportu owoc miał co jeść (podobno znajdują się tam substancje odżywcze) i nie zepsuł się podczas drogi do Oslo czy Bergen. W Norwegii truskawki zbiera się do tzw. kurwetek, czyli pojemników, w których mieści się ok. 0,5 kilograma truskawek lub 0,3 malin. Mieliśmy dostawać ok. 8 NOK za kilogram truskawek i ok. 14 NOK za kilogram malin.